Średnia: 5

Jadalnia i salon - meble drewniane

 

Ze zgrozą patrzyłam na meble do jadalni. Nowoczesne to one niestety nie były. Co prawda lubiłam klasyczne umeblowanie w starym stylu, ale potrzebowałam jakiejś odnowy, odświeżenia. Chciałabym mieć piękną jadalnie. Meble drewniane byłyby jej główną zaletą. Mogłyby być nawet klasyczne, ale żeby pobrzmiewała w nich nutka nowoczesności. Najważniejszym zadaniem dla mnie w chwili obecnej było siąść przy kuchennym stole i przejrzeć wszystkie katalogi salonów meblowych, które albo dostałam pocztą albo od przyjaciółek, które etap wymiany mebli do kuchni miały już za sobą. Pierwszy katalog prezentował nie tylko krzesła i stoły do kuchni, ale także wykończone już jadalnie. Meble drewniane górowały ilością nad innymi w tych katalogach, co mnie bardzo cieszyło. Chciałam mieć pewność, że meble, które kupię będą trwałe i niezniszczalne. Mąż uważał, że ta cała wymiana mebli w jadalni jest moją fanaberią. Jednak, gdy pokazałam mu drewniane, prześliczne, stylizowane na rustykalne, krzesła i stoły do kuchni, zmienił zdanie. Stwierdził, że w sumie możemy sobie pozwolić na to, aby mieć nowe meble do jadalni. Nowoczesne wnętrze nie tylko mi się marzyło. Wiedziałam, że mąż chciałby wreszcie zaprosić dyrektora z żoną na obiad bez wstydu. W pracy wszyscy uważali go za człowieka nowoczesnego i nie chciał, by ta opinia o nim uległa zmianie. Wybrał więc najbardziej śmiałe meble z katalogu, który w ofercie miał głównie krzesła i stoły do kuchni. Byliśmy zgodni, co do tego, że jak już zmieniać to na całego! Mąż też słusznie zauważył, że wpierw należy pomalować ściany w kuchni, zanim będziemy wstawiać meble do jadalni. Nowoczesne, modne kolory farb, o to nam chodziło! Cały ich spis mąż znalazł na końcu katalogu, prezentującego szafki kuchenne i różnego rodzaju bibeloty, które sprawiają, że kuchnia wygląda jak domowa. Nie mogłam się doczekać, kiedy skończymy naszą jadalnie. Meble drewniane, wspólnie wybrane z mężem, zostały już zamówione. Przesyłka miała nadejść w następnym tygodniu.

Bezpośredni link do artykułu:

Wasza ocena:

Oceń: